Facebook

Prawdziwa historia wibratora

Na ekranach kin jakiś czas temu zagościł film "Histeria - romantyczna historia wibratora". Niezależnie od tego czy już go widziałaś czy nie, przeczytaj jak to w rzeczywistości było z tymi wibratorami.

Medyczna przypadłość

Historia wibratoraPodejście do kobiecej przyjemności, seksualności i masturbacji zmieniało się wraz z czasem i kulturą. Przez bardzo długi czas (szczególnie w średniowiecznej Europie) czerpanie przez kobietę przyjemności z seksu było niedopuszczalne, a co bardziej wyzwolone panie mogły wylądować na stosie. Skoro seks miał służyć tylko prokreacji, a masturbacja była grzechem, nie ma się co dziwić, że kobiety cierpiały z powodu nagromadzonych napięć seksualnych.

Jeszcze nie tak dawno i nie tak daleko, bo w XIX wiecznej Anglii kobiece podniecenie było uważane za chorobę! Fantazje seksualne, ogólne pobudzenie i zbytnie nawilżenie okolic intymnych były traktowane jako objawy kobiecej histerii. Również zjawiska towarzyszące zbyt dużemu (i nierozładowanemu) napięciu seksualnemu, takie jak rozdrażnienie, porywczość czy bezsenność wskazywały na osobliwą dolegliwość, zwaną "cierpieniem macicy" (ciekawa nazwa, prawda?).

Pojęcie histerii było znane już w starożytności. Bardzo ceniony rzymski lekarz Claudius Galenus za przyczynę powstawania histerii uważał zatrzymanie w organizmie kobiecego nasienia, które zatruwało krew. Uwolnienie tego nasienia w drodze orgazmu uwalniało od histerii. Leczenie kobiet z tej przypadłości poprzez masowanie łechtaczki, było stosowane w różnych kulturach na przestrzeni kilku wieków. Nawet w pruderyjnej Anglii czasów wiktoriańskich lekarze leczyli kobiety z bólów głowy, nudności, apatii i rozdrażnienia właśnie za pomocą masażu narządów płciowych! Nie widzieli w tym nic zdrożnego, w końcu nie dochodziło do penetracji. Oczywiście, pomimo wielu starań i chwilowej ulgi, histeria była "chorobą" nawracającą i wymagającą stałej kuracji.
Oczywiście w dzisiejszych czasach żaden lekarz nie odważyłby się zdiagnozować u kobiety tego typu dolegliwości. W roku 1910 fenomen histerii zaczął być oficjalnie poddawany wątpliwościom i krytyce, a w 1952 Amerykańskie Stowarzyszenie Psychiatrów wykreśliło go z listy dolegliwości.

Od marmurowych sztucznych członków po wibratory high-tech

Tak, jak histeria była znana już w starożytności, tak i od wieków kobiety miały swoje sposoby na rozładowywanie nadmiernego napięcia seksualnego. Pierwszy egzemplarz sztucznego członka (oczywiście bez wibracji) został odkryty w wykopaliskach w Niemczech. Jest to kamienne "dildo" datowane na 28 000 rok przed naszą erą! Takie umilacze czasu znały nie tylko kobiety pierwotne :). Używały ich również Egipcjanki, Rzymianki, Greczynki i Chinki. Te ostatnie miały w swoich kolekcjach członki zrobione np. z lakierowanego drewna. W zależności od czasów i dostępnych materiałów, do wyrobu sztucznych fallusów używano również kamienia, szkła i marmuru.

Drewniane sztuczne członki były wykorzystywane również przez lekarzy, do leczenia wspomnianej już histerii. Niektórzy woleli stosować metody manualne. Była to jednak ciężka i nie zawsze higieniczna praca. Mimo wszystko zajęcie było bardzo opłacalne. W końcu histeria była przypadłością przewlekłą. Lekarze zakasali więc rękawy i bez narzekania brali się do roboty.

Wybawieniem dla ich zbolałych palców i nadgarstków okazał się niezwykły przedmiot - wibrator działający na paręWynalazł go, w roku 1869, George Taylor, a jego nazwa - Manipulator - mówiła sama za siebie :). Chociaż za pierwszy wibrator uznaje się francuski model Tremoussoir z 1734 r., to Manipulator był zdecydowanie bardziej popularny i powszechniej wykorzystywany. Dzięki pierwszemu parowemu wibratorowi czas jednej lekarskiej sesji skrócił się z około godziny do mniej więcej 10 minut. Cóż za wspaniały i ekonomiczny wynalazek!

Biznes wibratorowy zaczął rozwijać się w niezwykłym tempie. Tylko do roku 1900 wprowadzono na rynek ok. 100 nowych modeli, wykorzystujących parę, gaz lub powietrze. Naturalnym następstwem były oczywiście wibratory elektryczne. Po wprowadzeniu w 1902 roku modelu przenośnego, wibrator stał się obowiązkowym wyposażeniem każdego porządnego gospodarstwa domowego. Popularność wibratorów była tak duża, że stały się piątym w kolejności zelektryfikowanym sprzętem domowym (zaraz po maszynie do szycia, wiatraku, czajniku elektrycznym i tosterze). Zachowało się sporo ulotek, folderów reklamowych, katalogów wysyłkowych i wycinków z gazet, zachwalających wibrator jako "pomoc, która przyda się każdej kobiecie" lub produkt, który ukoi stargane nerwy.

Wibratory były popularnym sprzętem domowym do momentu pojawienia się pierwszych filmów porno, w których pokazano ich inne, co tu dużo mówić, prawdziwe, zastosowanie. Wibratory zaczęły znikać z materiałów reklamowych, sieci handlowe wycofały je ze sprzedaży, a te niezwykle użyteczne sprzęty pokryły się warstewką wstydu i kurzu. Dopiero rewolucja seksualna w latach 60-tych XX wieku przywróciła je do łask, już jako produkty służące seksualnemu zaspokajaniu, a nie leczeniu nieistniejącej przypadłości.

Współczesny wibrator ma niewiele wspólnego ze swoim histerycznym przodkiem. Jest znacznie mniejszy, wygodniejszy w użyciu, posiada znacznie więcej funkcji. Ostatnie kilka lat, to prawdziwe wyścigi producentów w zaprojektowaniu najbardziej designerskiego i funkcjonalnego wibratora. Ewoluują również materiały, z których produkowane są dzisiejsze "umilacze". Popularne jeszcze kilkanaście lat temu żele, gumy i lateksy ustępują miejsca cyber skórze, silikonom medycznym i bezpiecznym plastikom. Zmienia się też mentalność użytkowniczek wibratorów. Przestają chować je w najgłębszych miejscach swoich domów, a zaczynają chwalić się koleżankom na babskich spotkaniach :).

Ania

Polecane produkty